W poprzednim numerze "Twojego Głosu" pisaliśmy o należącym do rodziny B. nielegalnym składowisku śmieci w Janopolu i udomowionych dzikach, które chodzą po okolicy. Jedno ze zwierząt dotarło już nawet w głąb Owni. O sprawie poinformował nas Czytelnik. - Cały czas chodzi obok gospodarstwa, niszczy uprawy i ogrody - informuje mężczyzna. Z jego relacji wynika, że co najmniej kilka osób zgłaszało taką sytuację na policję jeszcze wiosną. Funkcjonariusze zajęli się sprawą. Przeprowadzili dochodzenie oraz wspólne kontrole z powiatowym inspektoratem weterynarii i urzędnikami z gminy Kłoczew. Okazało się, że w gospodarstwie państwa B. trzymane jest stado zwierząt wyglądem przypominające dziki. Taka działalność prowadzona bez zezwolenia jest nielegalna.
Jeszcze w kwietniu po zebraniu dowodów sprawa hodowli trafiła do Sądu Rejonowego w Rykach. Mandat za wykroczenie związane z nielegalną hodowlą 18 sztuk dzików lub świniodzików miał kosztować gospodarzy z Janopola 500 zł. O taką karę wnioskowała rycka policja.
Sąd odmówił
12 maja sąd wydał decyzję, w której odmówił wszczęcia postępowania przeciwko pani B. w związku z nielegalną hodowlą. W uzasadnieniu można przeczytać, że czyn taki nie zawiera znamion wykroczenia. Wszystko przez ustawę o ochronie przyrody. Nie wymieniono tam zwierzęcia, którego hoduje oskarżona. Sama twierdzi, że trzyma tylko świniodziki. A tych ustawa nie uwzględnia. Prawo łowieckie również jest bezradne, ponieważ zabrania chowu i hodowli zwierząt łownych, a te trzymane w Janopolu (według właścicielki) nimi nie są. Więc według rozporządzenia ministra środowiska posiadanie tych zwierząt nie jest karalne.
Mieszkańcy interweniowali
Mieszkańcy Owni i okolicznych wsi już w marcu interweniowali w Urzędzie Gminy Kłoczew. Pod petycją podpisało się prawie 40 osób. Zarzucali gospodarzom niehumanitarne trzymanie zwierząt. Nie tylko dzików, ale również koni i psów. Te ostatnie są nieszczepione i sieją zagrożenie wśród dzieci idących do szkoły. Na początku kwietnia odbyła się kontrola, która stwierdziła, że choć pieski są nieszczepione to są wesołe i w dobrej kondycji. Konie również są zadbane. Jednak ze świnio-dzikami jest trochę gorsza sytuacja. Większość jest trzymana na dworze i brodzą w odchodach przez cały czas. Kilka sztuk mieszka w oborze, w której jest tyle gnoju, że stworzenia wyglądają przez małe okna.
Jak się okazuje, można bezkarnie uprzykrzać życie kilkuset osobom z okolicy. Niejednokrotnie narażając ich na straty w polu. Po raz kolejny okazuje się, że nasze prawo nie działa, jak należy. Tworząc ustawę nikt nie wziął pod uwagę świniodzików. Ile jest podobnych przypadków, nie wiadomo. Ale jedno jest pewne, jeśli prawo czegoś nie sankcjonuje, to znaczy, że można to robić.
Slaba wladza, kiepski burmistrz, skoro z takim problemem nadal sobie nie poradzono.