Pożar wybuchł około 2 w nocy. W ogniu stanęła obora. Jak relacjonuje Barbara Gogłoza, zarzewie pojawiło się najprawdopodobniej z tyłu budynku. Huk pękającego pod wpływem wysokiej temperatury eternitu obudził panią Mariannę - mamę pani Barbary. - Wyszła na schody i zaczęła krzyczeć, że się palimy - relacjonuje poszkodowana. W oborze gospodarze trzymali inwentarz - konia i dwie świnie. Kiedy Gogłoza przybiegła na ratunek, klacz leżała na słomie i rżała z przerażenia. Właścicielka próbowała ją wyciągnąć. Bezskutecznie. Za chwilę z pomocą pospieszyli jej sąsiedzi. Było już jednak za późno. - Ogień był wszędzie. Nic nie mogliśmy zrobić - mówi pani Barbara. Wszystkie zwierzęta zginęły. Oprócz konia i świń jeszcze kury i króliki. Spłonęła też słoma znajdująca się na poddaszu. Pani Barbara bała się o siebie, dzieci i dom. - Iskry szalały. Myślałam, że zajmie się dom mój albo mamy - opowiada. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że obora była ubezpieczona. Ale zwierzęta już nie.
Dla rodziny pani Barbary pożar to poważny cios. Zwłaszcza strata konia, który wykorzystywany był do prac w gospodarstwie. W rodzinie państwa Gogłozów się nie przelewa. - Na utrzymaniu mają pięcioro dzieci. Trzeba wszystkim teraz kupić wyprawkę do szkoły. Nie wiem, jak oni dadzą sobie radę. My pomagamy jak możemy - mówi Ewa Ścibor, siostra pani Basi.
Jarosław Lasek, straż pożarna w Rykach
Pożar objął dach i wnętrze
Działania prowadziły jednostki OSP Zawitała, Grabów Rycki, Trzcianki, które po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia podawały trzy prądy na palący się budynek i jeden w obronie na budynek mieszkalny znajdujący się w bliskiej odległości. Przed przyjazdem KP PSP w Rykach odłączona została energia elektryczna. Pożar objął dach i wnętrze obory. Po ugaszeniu dalsze działania ratowników polegały na wyrzuceniu z obiektu palącej się słomy i dogaszeniu jej wodą. Strażacy wydobyli z pogorzeliska padłe w wyniku pożaru zwierzęta.
Pomoc dla pogorzelców
Nasi Czytelnicy, którzy mogą zaoferować pomoc Barbarze Gogłozie przy odbudowie obory, proszeni są o kontakt z jej siostrą Ewą Ścibor. Tel. 660 795 049. Pogorzelcy potrzebują materiałów do odbudowy: pustaków, desek na dach, cementu. Przydałaby się też pomoc elektryka.
Pogorzelcy liczą też na wsparcie finansowe. Numer konta państwa Gogłozów to: 26 8724 0005 3012 1200 4339 0001 Bank Spółdzielczy w Rykach o. Nowodwór
Komentarze