Ogień wybuchł w sobotę wieczorem. Spalił się drewniany dom, w którym mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci. - Ci ludzie wynajmowali nieruchomość od jednego z mieszkańców Stężycy - mówi wójt Zbigniew Chlaściak, który był obecny podczas akcji.
Jeszcze w poniedziałek Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej przekazał zapomogę poszkodowanym lokatorom. - Udzieliliśmy pomocy rzeczowej i finansowej - mówi Hanna Zagożdżon ze stężyckiego GOPS-u. Wójt zapewnia, że na tym nie koniec. - W miarę możliwości będziemy dalej wspierać rodzinę - mówi Chlaściak. Gmina ma sfinansować obiady szkolne dla 6-letniego dziecka oraz zapewnić pomoc na zagospodarowanie w nowym miejscu zamieszkania. Na razie pogorzelcy mieszkają u rodziny w Kletni.
Zwarcie, czy podpalenie?
Z informacji, jakie udało nam się uzyskać wynika, że do zaprószenia ognia doszło w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. - Strażacy biorący udział w akcji zlokalizowali źródło ognia w pobliżu licznika - mówi kpt. Jarosław Lasek, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Rykach. Jednocześnie na stronie internetowej Ochotniczej Straży Pożarnej w Stężycy pojawiła się informacja, że instalacja elektryczna w spalonym domu była wymieniana dokładnie rok temu. Sprawą zajęła się policja. - Prowadzimy postępowanie wyjaśniające w sprawie pożaru - mówi podkom. Jacek wójcik z ryckiej policji.
W akcji gaśniczej, która trwała prawie 3 godziny, brały udział 4 zastępy straży pożarnej: PSP Ryki, posterunek Dęblin-Masów, OSP Steżyca, OSP Brzeziny.
Komentarze