- Pamiętam, że było ślisko, a chwilę wcześniej padał deszcz. Nie jestem w stanie określić dokładnej prędkości, ale nie poruszaliśmy się bardzo szybko - zeznała na pierwszej rozprawie Sylwia M., pasażerka Saaba, który zderzył się z ciężarówką
We środę (14 października) przed Sądem Rejonowym w Rykach został odczytany akt oskarżenia przeciwko Markowi N. 34-latek z gminy Sobolew, zdaniem prokuratury, doprowadził do wypadku drogowego 2 września 2019 roku. W wyniku odniesionych obrażeń zmarł młody mężczyzna podróżujący osobowym Saabem wraz z przyjaciółmi. Kierowca Scani oskarżony jest o to, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Według zebranego materiału dowodowego miał przed zakrętem, na którym doszło do zderzenia z osobówką, kierować tirem zbyt blisko lewej krawędzi jezdni. Dopiero przed samą kolizją odbił w prawo.
Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień przed sądem. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Nie poruszaliśmy się bardzo szybko
Na rozprawie zostało przesłuchanych dwóch świadków. Jako pierwszą sąd wezwał Sylwię M. 18-latka jechała feralnego dnia jako pasażerka na przednim siedzeniu w Saabie. - Nie patrzyłam na jezdnię i nie widziałam co się dzieje. Nie widziałam tego uderzenia - zeznała. - Pamiętam, że było ślisko, a chwilę wcześniej padał deszcz. Nie jestem w stanie określić dokładnej prędkości, ale nie poruszaliśmy się bardzo szybko. Kierowca rozmawiał z pasażerami, ale patrzył na drogę. Miałam zapięte pasy, ale osoby z tyłu nie miały. Nie wiem, czy kierowca miał zapięte pasy - dodała.
Kierowca jechał prawidłowo
Drugim świadkiem w sprawie był Krzysztof Z. 56-latek to zawodowy kierowca. Jechał dostawczym iveco. Był pierwszy na miejscu wypadku. Widząc zderzenie zatrzymał się kilkadziesiąt metrów wcześniej. Jechał w stronę Kłoczewa. - Samego wypadku nie widziałem, ponieważ pobocze było zarośnięte krzakami. Widziałem, jak na łuku drogi ciężarowy samochód ucieka w las - tłumaczył.
Przyznał, że najprawdopodobniej saab, którym podróżowała czwórka uczniów, wyprzedzał go wcześniej. Jednak nie pamięta odległości od miejsca tragedii. - Wyprzedzał mnie, jednak nie szarżował. Ja jechałem z prędkością około 60-70 km/h i ten kto mnie wyprzedzał musiał jechać szybciej. Wydaje mi się, że osobówka jechała prawidłowo - powiedział. Potwierdził również zeznania Sylwii M. o tym, że było mokro i ślisko na drodze.
Wyjaśnienie
W papierowym wydaniu tygodnika "Twój Głos" wkradł się błąd. W zeznaniach Sylwii M. napisaliśmy: ..."ale poruszaliśmy się bardzo szybko". Dokładne zeznanie świadka brzmi "...ale nie poruszaliśmy się bardzo szybko". Za pomyłkę przepraszamy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze