Reklama

Owoce ugotowały się na krzakach. Plantatorzy porzeczek liczą straty

Zamiast trafić do skupów, całe tony owoców opadły na ziemię lub uschły na krzakach. Tegoroczny sezon okazał się wyjątkowo trudny dla plantatorów czarnej porzeczki. Największe straty odnotowano m.in. w gminach Ułęż i Nowodwór, gdzie upraw tej rośliny jest najwięcej.

Rolnicy nie mają wątpliwości, że w niektórych gospodarstwach straty sięgnęły nawet 100 procent. Choć oficjalne szacowanie szkód jeszcze się nie rozpoczęło, plantatorzy już dziś mówią o jednym z najgorszych sezonów od wielu lat.

Z owoców zostały „rodzynki”

Pan Wiesław z Dęblina od czterech dekad uprawia czarną porzeczkę. Jego pięciohektarowa plantacja znajduje się na terenie gminy Ułęż. - Od 40 lat uprawiam czarną porzeczkę. Bywały trudne lata, ale w tym roku straty sięgnęły nawet 90 procent - mówi.

Przed nadejściem największych upałów udało się zebrać jedynie część owoców. Pozostałe nie nadawały się już do zbioru. - Owoce były odbarwione, jak po ugotowaniu. Kombajnem nie było czego zbierać. Kilka ton porzeczek opadło na ziemię. To przykre, bo cały rok pracy poszedł na marne. Krzewy trzeba było przycinać, nawozić i wykonywać opryski. Dziś nawet nie zwrócą mi się koszty tych zabiegów - przyznaje plantator.

Reklama

Przymrozki, susza i upały

Równie trudny sezon ma za sobą Adrian Wojewoda z Ułęża, który uprawia 10 hektarów porzeczek - zarówno czarnych, jak i czerwonych.

Jak podkreśla, problemy zaczęły się już wiosną. - W tym roku zaszkodziły przymrozki, które pojawiały się nie tylko rano, ale i wieczorem. Teraz obraz zniszczeń dopełniły susza i upały. Owoce wyschły, zrobiły się z nich rodzynki, a wiele opadło na ziemię. Pod krzakami leżą całe tony - opowiada.

Nieco lepiej poradziły sobie odmiany czerwone oraz część wczesnych odmian czarnej porzeczki. - Za to późna opadała już przy samych drganiach kombajnu - dodaje.

Reklama

Jak szacuje, w tym roku zebrał co najmniej o połowę mniej owoców niż przed rokiem.

Rolnicy czekają na decyzję ministerstwa

Choć sezon zbiorów dobiega końca, plantatorzy nadal nie wiedzą, czy będą mogli liczyć na pomoc państwa. Resort rolnictwa zapowiedział analizę sytuacji.

- Minister rolnictwa wie o problemie. W połowie lipca ma odwiedzić najbardziej dotknięte suszą i upałami tereny Lubelszczyzny, żeby zobaczyć na miejscu, jak duże są straty. Sam z obserwacji zauważam, że czarna porzeczka, głównie z powodu suszy, uschła na krzakach bądź owoce opadły na ziemię - mówi Jarosław Szlendak, kierownik Biura Powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rykach.

Reklama

Jeśli rząd zdecyduje o uruchomieniu pomocy, jej wypłatą zajmie się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wcześniej konieczne będzie jednak przeprowadzenie obowiązkowego szacowania szkód przez komisje złożone z przedstawicieli samorządów, ośrodków doradztwa rolniczego i izb rolniczych.

- Wszystko musi być poparte pracą komisji i sporządzonymi protokołami. Dopiero na tej podstawie będzie można wypłacać odszkodowania. Na razie czekamy na decyzje ministerstwa - wyjaśnia Jarosław Szlendak.

Reklama

Na obecnym etapie rolnicy mogą natomiast spodziewać się pomocy za szkody spowodowane wiosennymi przymrozkami, ponieważ procedury związane z ich szacowaniem zostały już zakończone.

zdjęcie poglądowe

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości