Reklama

Tajemnica zapomnianego grobu

15/04/2015 00:00
Czas zatarł ślady po mogile. Wokół rosną tylko krzaki i trwa. Walają się śmieci i butelki po wódce

Jest rok 1944. Do Ryk i okolic wkraczają wojska radzieckie. Zatrzymują się na linii Wisły, gdzie toczą zażarte boje o uchwycenie przyczółków na drugim brzegu. Druga linia frontu przebiega od Ułęża przez Wrzosówkę do Bazanowa. W tutejszym lesie zatrzymują się dwie radzieckie dywizje.

Miejscowość zostaje wysiedlona. Miejsce mieszkańców zajmują sztabowcy. Bazanów jest pilnie strzeżony. Do wsi mogą wejść tylko gospodarze, którzy zostawili inwentarz.

Mieszkańcom pozwolono wrócić po dwóch miesiącach mimo, że we wsi nadal stacjonowało wojsko. Rosjanie zachowywali się przyzwoicie, aż do pewnego jesiennego dnia.

Egzekucja za morderstwo

Mieszkańcy Bazanowa, Trzcianek i Brusowa zostali przypędzeni przez żołnierzy na skrzyżowanie dróg z Bzanowa do Trzcianek. Czekali tam oficerowie uzbrojeni w broń krótką i żołnierze z automatami. Po chwili przyjechała ciężarówka z plandeką. Wewnątrz siedziało trzech żołdaków. Dwóch z karabinami i jeden w podartym mundurze, bez butów, pobity i zakrwawiony. Ręce trzymał za plecami. Miał je związane drutem. Strażnicy zaprowadzili go pod drzewo. Jeden z oficerów po rosyjsku odczytał wyrok śmierci za zabicie mieszkanki Trzcianek i kradzież jej zegarka. Był to wyrok sądu polowego. Przed egzekucją przetłumaczono go jeszcze na język polski. Pluton ustawił się przed aresztantem. Padła komenda: ognia. Zagrały karabiny. Żołnierz padł trupem. Rosjanie zapakowali zwłoki na samochód i wywieźli w nieznanym kierunku.

Mogiła przy skrzyżowaniu

Po pięciu dniach nieopodal nieistniejącej już leśniczówki przy skrzyżowaniu polnych dróg mieszkańcy znaleźli tajemniczą mogiłę. Zapewne żołnierską. Nikt nie miał odwagi pytać Rosjan we wsi czyj to grób.

Po wojnie około roku 1948 zwłoki z tego grobu zostały ekshumowane i przeniesione do zbiorowej mogiły na cmentarz w Garwolinie. Takie informacje przynoszą dokumenty z cmentarza armii radzieckiej. Ale mieszkańcy wsi, zwłaszcza ci najstarsi twierdzą, że grobu nikt nigdy nie otwierał i że żołnierz nadal tam spoczywa.

Do 1990 roku grobem opiekowała się młodzież z miejscowej szkoły. Był krzyż, znicze i kwiaty. Dziś nie ma po nim śladu. Próżno szukać krzyża. Wokół rosną tylko krzaki, walają się śmieci, butelki po winie, wódce i piwie. Po latach trudno jednoznacznie stwierdzić, jaką tajemnicę skrywa to miejsce. Może kiedyś znajdzie się ktoś, kto ją odkryje.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości