Reklama

Nieznany marynarz zapomnianej flotylli

22/04/2015 00:00
Aleksander Komorowski urodził się w Stężycy w 1917 roku. 6 listopada 1938 r. dostał bilet do wojska. Trafił do Flotylli Rzecznej Marynarki Wojennej w Pińsku (dziś to teren Białorusi). Flotylla strzegła wschodnich rubieży Rzeczpospolitej na tzw. Morzu Pińskim, czyli dorzeczu rzeki Prypeć. W jego skład wchodziły też rzeki Pina i Strumień. Główną bazą był Pińsk. Cumowało tu ponad 100 jednostek bojowych i transportowych. W mieście siedzibę miała też Komenda Portu Wojennego, koszary, schrony, hangary dla samolotów oraz warsztaty. Komorowski służył na okręcie "Admirał Sierpinek". W kwietniu 1939 roku. dostał przydział na stanowisko celowniczego ciężkiego karabinu maszynowego. Dowódcą "Admirała" był Janusz Marciniewski.

Niemieckie i sowieckie bombardowania

Kiedy wybuchła wojna Niemcy kilkukrotnie bombardowali Pińsk. Komorowski brał udział w obronie miasta i portu. Od 17 września Pińsk był również bombardowany przez Sowietów. Wtedy na polecenie gen. Franciszka Kleeberga, dowódcy SGO Polesie, a z rozkazu dowódcy Flotylli komendanta Witolda Zajączkowskiego wszystkie polskie jednostki rzeczne zostały zatopione. Marynarze z ogromnym żalem opuszczali okręty. Po rozbrojeniu jednostek i przeniesieniu karabinów na ląd, żołnierze sformowali batalion, który został przydzielony Kleebergowi. Jednak nie wszystkim marynarzom, podoficerom i oficerom udało się dołączyć do SGO Polesie. Oddział, w którym 24 września maszerował Komorowski, dostał się do radzieckiej niewoli.

"Mały Katyń"

Polacy wpadli w okolicy drogi Brześć - Kobryń - Włodawa. Musieli oddać broń. Po wstępnej selekcji Rosjanie pognali kilkunastu oficerów do lasu koło wsi Mokrany. Tam byli mordowani strzałem w tył głowy. Po latach to miejsce nazwano "Małym Katyniem". Komorowski wraz z innymi marynarzami został osadzony w więzieniu w Kobryniu. Spędził tam 17 dni. Później trafili do więzienia w Berezie Kartuskiej, a potem, razem z towarzyszami, został wywieziony w głąb ZSRR.

W Mińsku sowieci dokonali kolejnej selekcji. Wyłuskali kolejnych oficerów. Komorowski znów ocalał. Razem z innymi więźniami trafił na roboty przy zbieraniu torfu. W skrajnie ciężkich warunkach, wygłodzony przetrwał do początku stycznia. Wtedy to w ramach porozumienia między Niemcami i Rosją doszło do wymiany jeńców. Polacy, w tym Komorowski, trafili do Brześcia. Załadowani na pociąg w Terespolu więźniowie ruszyli na zachód.

Ucieczka i powrót do domu

Skład minął  Łuków i skierował się na Warszawę. W wagonie, w którym jechał Komorowski znajdowało się odrutowane okienko. Komorowski, tak jak inni śmiałkowie, postanowił uciec z transportu. Kiedy wyskoczył z pędzącego pociągu przez okno skład znajdował się gdzieś na trasie Siedlce - Mińsk Mazowiecki. Na szczęście poza ogólnymi potłuczeniami nasz bohater nie doznał większych obrażeń. Dotarł do najbliższej wioski prosząc o pomoc. Przyjął go jakiś życzliwy gospodarz. Dostał jeść. Mógł się przebrać, ogrzać i wypocząć. W końcu Komorowski mógł ruszyć w drogę do domu, do Stężycy. Żeby nie rzucać się w oczy unikał większych skupisk zabudowań. Pieszo pokonał ok. 45 kilometrów. W Brzezinach koło Stężycy zabłądził w lesie. Ta o kilka godzin opóźniła powrót do rodziny. Dochodził do siebie przez dwa tygodnie. Potem na podstawie "kenkarty" zatrudnił się w Twierdzy Dęblin. Po wojnie pracował w jednostkach wojskowych. Był stolarzem. Zmarł w 1999 r.

Desant pod Horodyszczem

Flotylla Pińska powstała 19 kwietnia 1919 roku, gdy gen. Antoni Lisowski zgodził się, aby Jan Giedroyć z trzech motorówek "Lech", "Lisowczyk" i "Lizdejko" stworzył w Pińsku patrol rozpoznawczy. W połowie 1919 roku oddział ten wziął udział w starciach z flotą bolszewicką pod Mostami Wolańskimi i pod Horodyszczem. To właśnie tam 3 lipca 1919 roku trzy łodzie motorowe przeprowadziły rajd rzeką Jasiołdą. Desant, który pod silnym nieprzyjacielskim ogniem przeprowadzili Polacy pozwolił zdobyć Horodyszcze, a później zająć ważny ze względów komunikacyjnych Łunińc. Na pamiątkę tych wydarzeń 3 lipca stał się Świętem Flotylli Rzecznej w II RP.

Artykuł powstał dzięki uprzejmości Janusza Rybaka, zięcia Aleksandra Komorowskiego.

 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości