Reklama

Obozowa maszynka do zabijania

29/04/2015 00:00
Administracja obozowa składała się z kilku działów. Po pierwsze komendantura, w której miał siedzibę komendant obozu, jego zastępca oraz sekretarki.

Dział drugi to administracja. Jego pracownicy zajmowali się spisywaniem danych osobowych jeńców. Każdy z nich otrzymywał teczkę. Administracja sporządzała też raporty na temat liczby więźniów w obozie i jego filiach. W raportach była liczba zmarłych lub rozstrzelanych jeńców wraz z datą śmierci. Do zadań administracji należało też spisywanie raportów dotyczących komand roboczych będących poza obozem i robienie list do transportów.

Dział medyczny z kolei zbierał dane o liczbie chorych. Opisywał schorzenia, na jakie zapadali więźniowie, sporządzał dane dotyczące umieralności i likwidował ogniska epidemii. Dział medyczny mordował więźniów znajdujących się w szpitalu. Najczęściej przez zastrzyki z fenolu.

Czwarty dział to dział transportowy.  Zajmował się kontrolowaniem i administrowaniem taborem będącym na stanie obozu.

Piąty dział to zaopatrzenie. Zajmował się wydawaniem umundurowania, broni, amunicji  niezbędnego załodze wartowniczej. Zaopatrzenie dostarczało też wyżywienie dla załogi obozu i jeńców.

Werbunki i listy gończe

Zwierzyniec. To nazwa działu nr sześć. Zajmował się nadzorowaniem psów i innych zwierząt, jakie były na stanie obozu.

Dział siódmy, czyli kuchnia, składał się z dwóch sekcji. Pracowali w niej jeńcy. Sekcja pierwsza gotowała dla załogi obozu.

Dział ósmy to tzw. serwis. Zajmowali się wyłącznie naprawą uszkodzeń i awarii powstałych w części administracyjnej obozu i jego filiach, czy mieszkaniach załogi.

Dział dziewiąty - cywilny, zajmował się zakwaterowaniem załogi. Część miała mieszkania na terenie miasta. Strażnicy mieli kwatery w pobliżu lub na terenie obozu.

Dział dziesiąty - werbunkowy. W tym dziale pracowali ludzie z abwery, którzy spośród jeńców wyłapywali potencjalnych chętnych do wstąpienia w szeregi legionów wschodnich. Dział ten zajmował się przesłuchaniami. Było to coś w rodzaju obozowego gestapo. Ludzie ci wykazywali się niezwykłą brutalnością w czasie przesłuchań.

Dział jedenasty nazywał się pościgowy. Zajmował się wyłącznie wystawianiem listów gończych za uciekinierami. Gdy taki jeniec wpadł w ręce Niemców z reguły do obozu już nie wracał. Rozstrzeliwano go na miejscu. Ci co wracali byli przekazywani w łapy obozowego gestapo. Ginęli w męczarniach na przesłuchaniach.

Raporty do Lublina i Radomia

W rożnych obozach administracja była mniej lub bardziej rozbudowana. W dęblińskim stalagu należała do tych większych. Wszystko przez to, że obóz miał filie oraz szereg komand roboczych rozmieszczonych po okolicy (Dęblin, Stawy, Ułęż i Stężyca). Wszystko to musiało być dokładnie nadzorowane. Raporty, które powstawały w obozie trafiały co miesiąc do dowództwa obszaru jeńców wojennych w Generalnej Guberni w Lublinie, a także do dowództwa zaopatrzenia obozów w Generalnej Guberni w Radomiu. Wysyłano też raporty do dowództwa ostlegionów w Radomiu. Dotyczyły one jeńców radzieckich zwerbowanych do służby w batalionach przy boku wermahtu i ss na froncie wschodnim.

Masowa zagłada

W latach 1943-44 na terenie twierdzy znajdował się obóz jeniecki - Stalag 307, przewidziany na około 125 000 jeńców.  Przebywali w nim głównie jeńcy radzieccy i Francuzi, a na jesieni 1943 przywieziono Włochów. Faktycznie był to obóz masowej zagłady. Jeńców zabijano głodem i ciężką pracą. Reszty dopełniały choroby i egzekucje.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości