Kapitan Franciszek Jach był powstańcem wielkopolskim, walczył w wojnie polsko - bolszewickiej. W wolnej Polsce zasłynął ze współprojektowania i budowy szybowców, które sam pilotował. Po zakończeniu wojny służył jako dowódca eskadry w Toruniu, następnie na innych stanowiskach. Zajmował się amatorsko szybownictwem. W 1923 zbudował w warsztatach szkoły pilotów w Bydgoszczy szybowiec. Nazwał go "Żabuś". Wystartował nim w konkursie ślizgowców w Białce. Rozbił go podczas pierwszego lotu 29 sierpnia 1923 z powodu skomplikowanego sterowania. W 1924 roku Jach naprawił i zmodyfikował swój szybowiec, dodając mu klasyczny ster kierunku i w czerwcu 1925 r. wziął na nim udział w konkursie szybowców na Oksywiu. Zaliczył wówczas kilka udanych lotów. Osiągał odległości do 560 m.
Szybowiec z Dęblina
Na początku lat 30. Jach służył w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa (CWOL) w Dęblinie w charakterze oficera nadzoru technicznego. Wtedy poznał dwóch inżynierów: Adama Nowotnego i Jarosława Naleszkiewicza. Już w styczniu 1931 obaj zaprojektowali i zbudowali jednomiejscowy, wyczynowy szybowiec, który od pierwszej litery swoich nazwisk ochrzcili "NN". Budowa trwała 10 miesięcy. Jesienią 1931 r. za sterami maszyny usiadł kpt. Jach. Równolegle w sierpniu w CWOL powstała sekcja szybowcowa. Liczyła 30 członków. W skład jej zarządu wszedł m.in. Jach. Pracował tam też por. pil. Tadeusz Kurowski. Już we wrześniu sekcja ruszyła w Bieszczady, aby nad pięknymi polskimi górami testować szybowce. To właśnie podczas tego pobytu (7 września) Jach ustanowił rekord Polski w długości czasu oblotu. Na szybowcu "Czajka I" konstrukcji inż. Antoniego Kocjana utrzymał się w powietrzu przez trzy godziny i dwanaście minut. Poprzedni rekord z 1929 roku należał do Szczepana Grzeszczyka (2,5 h). Kapitan Jach krótko cieszył się rekordem. Już 19 października pobił go właśnie Grzeszczyk, który utrzymał się w przestworzach przez prawie osiem godzin.
"NN" nie zdał egzaminu
W CWOL Franciszek Jach pełnił też funkcję instruktora pilotażu. Angażował się w sporty lotnicze. Był nawet wytypowany do startu w zawodach "Challenge", ale ostatecznie nie wziął w nich udziału. Jach skupiał się nad projektem szybowca "NN". W październiku maszyna wzbiła się powietrze z tzw. holu samochodem. Obloty wykazały, że "NN" ma zbyt małą sztywność konstrukcji. Dalszych lotów nie było. Konstruktorzy i pilot nie poddawali się jednak. Kolejną maszyną był szybowiec "NN - 2". Powstały dwa egzemplarze. Nowotny i Naleszkiewicz zastosowali tu nowatorskie rozwiązania. Był to pierwszy polski szybowiec o kratownicowym kadłubie wykonanym ze stalowych rur. Na takim właśnie szybowcu por. pilot Tadeusz Kurowski uczestniczył w I Dęblińskiej Wyprawie Szybowcowej w Bieszczady. W powietrzu utrzymał się ponad 4 godziny.
Artykuł powstał w oparciu o książkę pt. "Franciszek Jach - Ikar rodem z Wapna" autorstwa Zbigniewa Grabowskiego.
Komentarze