- Ten widok prześladuje mnie od lat. Kilkuletnie, bezbronne i całkowicie niewinne dziecko, a nad nim niemiecki żołdak strzelający mu potylicę – mówi ze łzami w oczach Jerzy Mościcki, emerytowany nauczyciel pochodzący z Lubelszczyzny, ale od lat mieszkający w Słubicach (woj. lubuskie). Mężczyzna niemal każdego roku odwiedza rodzinne strony w okolicach Radzynia Podlaskiego, Łukowa, Ryk. Wstępuje też wtedy do Lenda Wielkiego. Zatrzymuje się przy drodze, obok pamiątkowej tablicy ku czci Polaków zamordowanych przez oprawców hitlerowskich 5 lutego 1943 roku.
Hitlerowiec strzela do matki
Zginęło wtedy 34 mieszkańców wsi. Był to odwet hitlerowców, którzy nie mogli schwytać miejscowych partyzantów, więc postanowili spacyfikować całą wieś. Najpierw podpalili zabudowania, a mieszkańców zapędzili w kierunku Kalinowego Dołu i Lenda Ruskiego. W miejscu obecnego pomnika, rozstrzelali ponad 30 osób. Wśród nich były m.in. 3-letnia Genowefa Zielnik i 5-letnia Maria Stępniak. - Jakim wrogiem Wermahtu była Genowefa, czy Maria?! Te dzieci wymagają tego, by się o nie upomnieć – przekonuje Jerzy Mościcki.
Jego zdaniem w miejscu obecnej tablicy należałoby postawić rzeźbę, na której uwieczniony powinien zostać hitlerowiec strzelający do matki z dzieckiem na rękach. – Wiem, że to kontrowersyjny pomysł, ale nic tak nie przemówi do wyobraźni młodego pokolenia jak taka rzeźba. Tylko w ten sposób możemy godnie pomścić śmierć tych dzieci – mówi Mościcki. - Tablice, owszem, są ważne i potrzebne, ale dzisiaj mało kto na nie zwraca uwagę – diagnozuje.
Skąd wziąć pieniądze
- Idea słuszna, ale najważniejsze pytanie brzmi: skąd wziąć pieniądze? – zauważa Zbigniew Swoboda z Dęblińskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP r., który zajmuje się lokalną historią. Jego zdaniem inicjatywa postawienia takiej rzeźby powinna wyjść od mieszkańców. – Muszą rozejrzeć się dookoła, zorganizować zbiórkę, chętnych do pomocy sponsorów i np. lokalnego artystę, który stworzy dzieło – mówi Zbigniew Swoboda.
Pomysłowi już kibicuje Halina Syta, sołtys Lenda Wielkiego. – Trzeba odmienić to miejsce, by każdy przejeżdżający tamtędy mógł dowiedzieć się czegoś więcej o tragedii mieszkańców naszej wsi. Sama tablica nie wystarczy – nie ma wątpliwości pani sołtys. Jej zdaniem rzeźba hitlerowca rozstrzeliwującego kobietę z dzieckiem może spełnić swoją edukacyjną rolę. – Dałaby ludziom wiele do myślenia i przypomniałaby o bohaterach i patriotach, którzy żyli w naszej wiosce i zginęli za ojczyznę – przekonuje Halina Syta.
Potrzebny projekt
Pieniądze to jednak nie wszystko. Do postawienia pomnika potrzebna jest zgoda lokalnych władz oraz opinia Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który działa przy wojewodzie. Zdarza się też, że komitet sugeruje inicjatorom budowy pomnika jakieś inne rozwiązanie, które w godny sposób upamiętni miejsce lub wydarzenia historyczne. – Na obecnym etapie trudno dywagować o tym, czy ewentualny pomnik w Lendzie Wielkim zyskałby pozytywną opinię, WKOPWiM, bo nie mamy konkretnego projektu – tłumaczy Marcin Bielesz, rzecznik wojewody lubelskiego.
Komentarze