Reklama

"Trzeba się upomnieć o dzieci z Lenda Wielkiego"

29/07/2015 00:00
- Ten widok prześladuje mnie od lat. Kilkuletnie, bezbronne i całkowicie niewinne dziecko, a nad nim niemiecki żołdak strzelający mu potylicę – mówi ze łzami w oczach Jerzy Mościcki, emerytowany nauczyciel pochodzący z Lubelszczyzny, ale od lat mieszkający w Słubicach (woj. lubuskie). Mężczyzna niemal każdego roku odwiedza rodzinne strony w okolicach Radzynia Podlaskiego, Łukowa, Ryk. Wstępuje też wtedy do Lenda Wielkiego. Zatrzymuje się przy drodze, obok pamiątkowej tablicy ku czci Polaków zamordowanych przez oprawców hitlerowskich 5 lutego 1943 roku.

Hitlerowiec strzela do matki

Zginęło wtedy 34 mieszkańców wsi. Był to odwet hitlerowców, którzy nie mogli schwytać miejscowych partyzantów, więc postanowili spacyfikować całą wieś. Najpierw podpalili zabudowania, a mieszkańców zapędzili w kierunku Kalinowego Dołu i Lenda Ruskiego. W miejscu obecnego pomnika, rozstrzelali ponad 30 osób. Wśród nich były m.in. 3-letnia Genowefa Zielnik i 5-letnia Maria Stępniak. - Jakim wrogiem Wermahtu była Genowefa, czy Maria?! Te dzieci wymagają tego, by się o nie upomnieć – przekonuje Jerzy Mościcki.

Jego zdaniem w miejscu obecnej tablicy należałoby postawić rzeźbę, na której uwieczniony powinien zostać hitlerowiec strzelający do matki z dzieckiem na rękach. – Wiem, że to kontrowersyjny pomysł, ale nic tak nie przemówi do wyobraźni młodego pokolenia jak taka rzeźba. Tylko w ten sposób możemy godnie pomścić śmierć tych dzieci – mówi Mościcki. - Tablice, owszem, są ważne i potrzebne, ale dzisiaj mało kto na nie zwraca uwagę – diagnozuje.

Skąd wziąć pieniądze

- Idea słuszna, ale najważniejsze pytanie brzmi: skąd wziąć pieniądze? – zauważa Zbigniew Swoboda z Dęblińskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP r., który zajmuje się lokalną historią. Jego zdaniem inicjatywa postawienia takiej rzeźby powinna wyjść od mieszkańców. – Muszą rozejrzeć się dookoła, zorganizować zbiórkę, chętnych do pomocy sponsorów i np. lokalnego artystę, który stworzy dzieło – mówi Zbigniew Swoboda.

Pomysłowi już kibicuje Halina Syta, sołtys Lenda Wielkiego. – Trzeba odmienić to miejsce, by każdy przejeżdżający tamtędy mógł dowiedzieć się czegoś więcej o tragedii mieszkańców naszej wsi. Sama tablica nie wystarczy – nie ma wątpliwości pani sołtys. Jej zdaniem rzeźba hitlerowca rozstrzeliwującego kobietę z dzieckiem może spełnić swoją edukacyjną rolę. – Dałaby ludziom wiele do myślenia i przypomniałaby o bohaterach i patriotach, którzy żyli w naszej wiosce i zginęli za ojczyznę – przekonuje Halina Syta.

Potrzebny projekt

Pieniądze to jednak nie wszystko. Do postawienia pomnika potrzebna jest zgoda lokalnych władz oraz opinia Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który działa przy wojewodzie. Zdarza się też, że komitet sugeruje inicjatorom budowy pomnika jakieś inne rozwiązanie, które w godny sposób upamiętni miejsce lub wydarzenia historyczne. – Na obecnym etapie trudno dywagować o tym, czy ewentualny pomnik w Lendzie Wielkim zyskałby pozytywną opinię, WKOPWiM, bo nie mamy konkretnego projektu – tłumaczy Marcin Bielesz, rzecznik wojewody lubelskiego.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości