W domu Władysława Rodaka (1902-1987) nie lubiło się komunistów. - On nie był taki frajer - mówi Tadeusz Sadura. Historią dziadka zaczął się interesować, jako młody chłopak. - Jako jeden z sześciorga wnuczków popalałem papierosy tak jak dziadek. Chodziliśmy na dyma. Ale nawet na osobności nie chciał nic opowiadać - wspomina. Nie mówił o tym, jak w jego domu od czasu do czasu kwaterował Marian Bernaciak ps. "Orlik". Najpewniej nikt z młodszego pokolenia by o tym nie widział, gdyby nie zdjęcia przekazane historykowi IPN Krystianowi Pielasze przez zmarłego niedawno Zygmunta Kultysa. Widać na nich "Orlika" i jego żołnierza Wacława Kuchnio ps. "Spokojny" przed domem w Swatach. Jeszcze do niedawna nieznanym domem. - Krystian poprosił mnie, żebym pomógł mu odnaleźć ten dom - wspomina Tadeusz Doroś. A, że mieszkający w Rykach miłośnik historii pochodzi ze Swat, to zasięgnął języka gdzie trzeba i chałupę ze zdjęcia odnalazł.
Dwaj bracia pod jednym dachem
Dom należał do Władysława Rodaka, który w czasie wojny współpracował z oddziałem "Orlika". - Partyzanci idąc do ludzi takich jak Rodak musieli mieć do nich pełne zaufanie - mówi Tadeusz Doroś. Dom sołtysa ze Swat miał trzy pomieszczenia. Zajmowały je dwie rodziny. Obok Władysława z rodziną pod jednym dachem mieszkał jego brat Jan. Również z rodziną. W 1959 roku dom został "przepołowiony". Jan przeniósł swoją część w inne miejsce i rozbudował. Ta, należąca do Władysława, stoi do dziś. Stała się rupieciarnią.
"Rozstrzelali" białego orła
Za współpracę z partyzantami Władysław Rodak został aresztowany w 1949 roku przez UB. Kiedy żołnierze po niego przyszli urządzili sobie pod domem strzelaninę. "Rozstrzelali" białego orła w koronie, który widniał na czerwonej, charakterystycznej tablicy z napisem "sołtys". Powgniatany i z odpryskami farby przedmiot Tadeusz Sadura znalazł na strychu starej chałupy. - Mocna blacha. Nie ma dziur, tylko wgniecenia. Najpewniej UB strzelało do tej tablicy z "pepeszy" - ocenia Doroś.
Władysław Rodak w więzieniu spędził 5 lat. Sadura wspomina tylko, że po latach, kiedy w radiu dziadek słyszał Gierka zrywał się na równe nogi, podbiegał do kredensu i wyłączał odbiornik. To radio, tak jak tablicę "sołtysa" i rodzinne dokumenty pan Tadeusz znalazł na strychu starego domu. Kto wie, może kryje on jeszcze jakieś tajemnice?
Komentarze